Kilka komentarzy od zgłaszającej osoby
Podróże i przygoda od zawsze towarzyszyły mi w życiu. Ostatnio policzyłem odwiedzone kraje i okazuje się że jest ich 68 z czego prawie wszystkie kierując swoją Hondę. Motocykl to dla mnie synonim wolności: pakuję sakwy, przekręcam kluczyk i nagle świat kurczy się do szerokości asfaltu. Do takiej wolności potrzebna jest niezawodność, i moja Honda Afryka mi to zapewnia.
Razem objechaliśmy większą część Europy, trzy razy byliśmy w Afryce i tyle samo w Azji. Jeździliśmy po takich krajach jak Iran, Pakistan, Afganistan, Rosja, Mongolia i wszystkie kraje tzw „Stany” Jeździłem również po krajach Ameryki Południowej odwiedzając między innymi najdalej wysunięte miasto Ushuaia. Ostatnią podróż odbyłem na kołach jadąc z Polski do Japonii.
Przejechałem moimi dwiema Hondami przez ostatnie kilka lat ponad 230 tys kilometrów i jedziemy dalej. Świat jest zbyt duży, żeby stać w miejscu, i czekać na lepsze czasy.
Kilka danych o wyprawie
Kategoria zgłoszeania: Długa Wyprawa Motocyklowa
Ilość dni: 120
Ilość kilometrów: 30000
Ilość uczestników: 2
Ilość krajów: 16
Czy to była wyprawa zorganizowana?: Nie
Motocykla na którym podbijano świat: Honda Africa Twin
Rok wyprawy: 2026
Kanał Youtube:
Instagram:
Facebook: https://www.facebook.com/wilkwpodrozypl
Blog:

Pełen opis
Są takie chwile w życiu, o których marzy się przez lata. Chwile, które wydają się tak odległe, że z czasem zaczyna się wierzyć, iż pozostaną tylko marzeniem.
Dla mnie taką chwilą było postawienie kół mojego motocykla Honda Africa na japońskiej ziemi. Raz byłem prawie spakowany, gotowy do drogi. Niestety covid i zamknięcie granic uniemożliwiło wyruszenie w drogę.
Podróż trwała prawie cztery miesiące, przez ten czas przejechałem 30 tysięcy kilometrów, a na sam koniec jeszcze kilka dni relaksu na Filipinach skąd poleciałem z Japonii. Tam na wynajętym skuterze, oczywiście też marki Honda pokonałem kilkaset kilometrów zjeżdżając wyspę na której się zatrzymałem. Do Japonii przedostałem się z Władywostoku gdzie prom dopłynął do miasta Sakaiminato. Kiedy zjechałem z pokładu, przez moment stałem w milczeniu. Musiałem kilka razy się uszczypnąć, żeby upewnić się, że to dzieje się naprawdę.
Jestem w Japonii. 🇯🇵🤩
To nie była droga na skróty. Wręcz przeciwnie – prowadziła trochę bokami,
Słowacja 🇸🇰, Węgry 🇭🇺, Serbia 🇷🇸, Bułgaria 🇧🇬, Turcja 🇹🇷, Gruzja 🇬🇪, Armenia 🇦🇲, Rosja 🇷🇺, Kazachstan 🇰🇿, Uzbekistan 🇺🇿, Kirgistan 🇰🇬, ponownie Kazachstan i Rosja, Mongolia 🇲🇳, a na końcu jeszcze raz Rosja do Władywostoku. Tysiące kilometrów stepów, pustyń, gór, bezkresnych dróg i miejsc, o których większość ludzi tylko czyta w książkach.
Każdy kilometr prowadził właśnie tutaj. Dawno temu ogromne wrażenie zrobił na mnie film „Szogun” którego zagrał Richard Chamberlain, czy film „Ostatni Samuraj” z Tom Cruise. To wtedy narodziła się fascynacja Japonią – krajem tajemniczym, pełnym tradycji, honoru i niezwykłej kultury. W mojej wyobraźni była miejscem niemal mitycznym, odległym i niedostępnym.
Dziś wiem, że Japonia XXI wieku nie jest już tą samą Japonią, którą stworzyła moja wyobraźnia. Ale właśnie to jest w podróżach najpiękniejsze. Nie jadę szukać swoich wyobrażeń. Jadę poznać prawdziwy kraj i pozwolić, żeby to on napisał własną historię.
Nie interesowały mnie wieżowce, galerie handlowe ani najbardziej znane atrakcje.
Chciałem usłyszeć szum bambusowego lasu. Zobaczyć mgłę unoszącą się nad górami o świcie. Zatrzymać się w małej wiosce, wypić herbatę z przypadkowo poznanym człowiekiem i poczuć klimat Japonii, którego nie znajdzie się w żadnym przewodniku.
Plan był prosty, zacząć od południa kraju, docierając do jego najbardziej wysuniętego przylądka. Potem ruszyć na północ, aż do Sapporo, by stanąć na drugim krańcu Japonii. W jedną stronę pojechałem zachodnim wybrzeżem, wróciłem wschodnim.
Jednak na samym początku pojechałem do miasta Kumamoto aby historia zatoczyła koło. Dokładnie dziewięć lat temu moja Honda Afryka wyjechała z fabryki w Japonii w Kumamoto Factory Activities. Teraz wróciła pod bramę fabryki udowadniając niezawodność Hondy. Wówczas miałem nią przejechane 186 tys km bez żadnej awarii.
W Japonii spędziłem sześć tygodni, przejechałem prawie 10 tys kilometrów co zaowocowało niezliczona ilością historii, które dopiero teraz do mnie docierają że się wydarzyły.
10 sierpnia wróciłem promem do Władywostoku, aby dalej kontynuować jazdę w kierunku Jakucka i Magadanu. Niestety po kilku godzinach niepewności i przesłuchań zostałem uznany jako niepożądany na terenie Rosji i uniemożliwiono mi spełnianie moich marzeń o podróżowaniu po dalekiej Syberii i Kołymie. Musiałem wrócić promem z powrotem do Japonii gdzie zorganizowałem transport morski dla mojego motocykla ja natomiast wróciłem do kraju samolotem.
Przez ostatnie lata moje dwie Hondy Africa przejechały ze mną ponad 230 tysięcy kilometrów. Razem przemierzaliśmy trzykrotnie kraje Afryki, Amerykę Południową, Azję i Europę. Jeździłem międzyinnymi po Iranie, Pakistanie, Afganistanie, Chile, Argentynie. Widziałem miejsca, o których kiedyś nawet nie śmiałem marzyć.
A jednak to w Japonii doświadczyłem czegoś mitycznego, wiedząc że nie wielu motocyklistów z Polski było tam wcześniej pokonując całą drogę na kołach swojego motocykla.
To dziwne przekonanie, że ta podróż, zostanie w sercu na zawsze. Że wszystkie wcześniejsze wyprawy były tylko kolejnymi rozdziałami prowadzącymi właśnie do tego momentu.



