Szukaj
Kombinacja Norweska (Tomasz Zwoliński)

Kombinacja Norweska (Tomasz Zwoliński)

konkurs zgloszenie

Kilka komentarzy od zgłaszającej osoby

Rocznik 1975, inżynier, niedoszły koszykarz, pasjonat fotografii krajobrazowej i początkujący moto-podróżnik 🙂

Kilka danych o wyprawie

Kategoria zgłoszeania: Krótka Wyprawa Motocyklowa
Ilość dni: 10
Ilość kilometrów: 3500
Ilość uczestników: 1
Ilość krajów: 2
Czy to była wyprawa zorganizowana?: Nie
Motocykla na którym podbijano świat: BMW GS 1200 LC (2014)
Rok wyprawy: 2026
Kanał Youtube:
Instagram:
Facebook:
Blog:

Pełen opis

Tak, nazwałem “wyprawę” Kombinacją Norweską, bo głównym celem była Norwegia (nawet nie jej kultowe trasy czy Nordkapp), a kombinować muszę – z urlopem jak i jako ojciec dwójki dzieci. Stąd myślę, że warto zainspirować być może innych, dla których podobnie – uwarunkowania rodzinno-czasowe to niemałe wyzwanie…i dalekie, czasochłonne wyprawy muszą… odkładać na później 😉

Otóż po pierwsze – bardzo chciałem zaznać chłodu latem (stąd kierunek północny) – i to się udało w 100%, ale co równie ważne – spędzić czas z 14-letnim synem Mateuszem, który póki co nie przejawia ochoty do bycia choćby “plecakiem”…
Dlatego ruszyłem z Gdyni promem do Karlskrony, potem kolejne promy ze Szwecji i Danii, aż dotarłem do Stavanger w Norwegii, gdzie pozostało mi czekać na przylot Matiego. Spędziliśmy świetne 3 dni razem, zdobyliśmy “kultowe” Preikestolen, odbyliśmy piękny rejs po Lysefjord i mieliśmy moc innych atrakcji.

Potem mogłem kontynuować solo moto-podróż, a bardzo późno zachodzące słońce w Norwegii ułatwiało sprawę :). Norwegia zachwyca krajobrazami, często pustymi trasami i doskonałą organizacją (np. świetne są lokalne przeprawy promowe). Z kolei bardzo spokojny powrót przez Szwecję i ogrom terenów leśnych i “nudnawych” tras daje mnóstwo możliwości wyciszenia… Ale są i perełki jak muzeum wraków samochodowych w środku lasu :).

Dla każdego definicja wyprawy, wyzwania czy skala trudności będzie inna. Dla mnie, jako motocyklisty raptem od 7 lat cała ta Norwegia to już było coś, mimo że byłem już na moto i w Alpach i w Rumunii. Bardzo doceniłem logistyczną możliwość połączenia samotnej jazdy z urlopem z synem. Samo planowanie sprawia wiele wyzwań ale i satysfakcji – wszystkie trybiki musiały zagrać, Mateusz nie bardzo by się chyba odnalazł sam w Norwegii 😉

Obecnie możliwości łączenia sposobów dotarcia na miejsce .. vide TMEJ 😉 – są prawie nieograniczone, całą wycieczkę zaplanowałem zimą, łącznie z wykupem rejsów i samolotu dla syna. Moje zgłoszenie ma być inspiracją dla innych, których często pewnie “blokują” jakieś uwarunkowania rodzinne. Jak się okazuje – możliwości transportowe, noclegowe, cała logistyka, kontakt z rodziną – nieprawdopodobnie ułatwiają takie “kombinacje” motocyklowo – wakacyjne. Na pewno powtórzę, może czas zaprosić gdzieś córkę Jagodę? 🙂

PS. Żona na szczęście “bywa” plecakiem, jeszcze nie wie, że za rok razem w Alpy 😉