Szukaj
W pogoni za wolnością przez dzikie Karpaty (Marcin Juszczak)

W pogoni za wolnością przez dzikie Karpaty (Marcin Juszczak)

konkurs zgloszenie

Kilka komentarzy od zgłaszającej osoby

Podróżowanie motocyklem daje mi absolutne poczucie wolności i pozwala chłonąć świat wszystkimi zmysłami, bez filtru i na własnych zasadach. Po tysiącach kilometrów pokonanych w Ameryce Południowej, postanowiłem skierować koła bliżej domu. Ta ciekawość świata nie ma końca, a każda kolejna trasa – niezależnie od szerokości geograficznej – to dla mnie nowa, niezapomniana przygoda.

Kilka danych o wyprawie

Kategoria zgłoszeania: Legalna wyprawa Offroadowa
Ilość dni: 15
Ilość kilometrów: 4150
Ilość uczestników: 1
Ilość krajów: 1
Czy to była wyprawa zorganizowana?: Nie
Motocykla na którym podbijano świat: BMW F800 GS
Rok wyprawy: 2026
Kanał Youtube: https://www.youtube.com/@JohnyTravel
Instagram: https://www.instagram.com/johnytravel.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/marcin.juszczak.3
Blog:

Pełen opis

Rumunia nigdy nie znajdowała się na liście moich wymarzonych motocyklowych kierunków i nie czułem zbyt dużej ekscytacji rozpoczynając tą podróż. Wszystko zmieniło się jednak już po kilku pierwszych kilometrach po wjeździe do Rumunii. Kiedy po raz pierwszy doświadczyłem autentycznej rumuńskiej gościnności, przełamanej wspólnym kieliszkiem lokalnej palinki, i ujrzałem pierwsze surowe krajobrazy, poczułem, że rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Zrozumiałem, że trafiłem do miejsca, w którym czas płynie zupełnie innym rytmem. Cofnąłem się do czasów, w którym widok kobiet w chustach na głowach, koni zaprzężonych do wozów czy stad owiec i krów z dzwonkami pasących się swobodnie na wysokogórskich pastwiskach jest czymś naturalnym, a nie elementem skansenu. Wtedy poczułem prawdziwą przygodę w jej najczystszej postaci i ogromną chęć poznania tego kraju głębiej. Moja wyprawa stała się głęboką eksploracją trasy ACT. To nie był przypadkowy wyjazd, lecz realizacja profesjonalnego projektu motocyklowego, w którym gotowy ślad GPX stał się moim przewodnikiem po sercu Karpat Południowych. Jednak to, co działo się między punktami na mapie, zdefiniowało tę podróż jako niesamowitą przygodę. Realizując trasę z Barsany do Vatra Dornei, a później w stronę Șugag, Transalpiny i Transfogaraskiej, mierzyłem się z każdym rodzajem nawierzchni, od głębokich, błotnistych kolein po zrywce drewna w lesie, przez techniczne szlaki w Karpatach Zachodnich, aż po niezwykle wymagającą, wysokogórską trasę Strategica, gdzie zmienna pogoda i luźne kamienie potrafią w mgnieniu oka zmienić szutrową drogę w wymagającą przeprawę. Każdy dzień był testem moich umiejętności i wyczucia maszyny. Moje noclegi pod namiotem wybierałem w miejscach tak nieziemskich, że nie przenocować tam byłoby kompletną głupotą – po prostu nie dało się przejść obojętnie obok widoków na Góry Trascău czy odludne przełęcze, gdzie kawa wypita o świcie smakowała lepiej niż jakakolwiek inna. Ta wyprawa to nie była walka z terenem, lecz dialog z nim, by móc w pełni cieszyć się wolnością, jaką daje zjechanie z asfaltu. Największą próbą cierpliwości okazała się Transfogaraska. Gdy dotarłem do niej od północy, trasa była zamknięta z powodu śniegu. Zamiast kombinować, wykazałem się pełnym szacunkiem do komunikatów służb i cierpliwie czekałem na oficjalne otwarcie. Przejechałem więc na południową stronę i zdecydowałem się poczekać. Dosłownie na moich oczach drogowcy usuwali znaki zakazu, dzięki czemu mogłem wjechać na szczyt jako pierwszy polski motocyklista w tym sezonie. Przed tunelem temperatura spadła do dwóch stopni, a deszcz ze śniegiem uderzał w wizjer, ale miałem świadomość, że właśnie to jest prawdziwa przygoda. Udokumentowałem swoją wyprawę, która opiera się na surowej perspektywie z siodła – każde ujęcie, od przejazdów po iście alpejskich pastwiskach gór Șureanu, przez omijanie szczytami peletonu terenówek na Strategice, po samotną kawę wypitą na szczycie zdobytym dzięki włączeniu trybu offroad, szczypcie odwagi i umiejętnościach. Ta podróż nauczyła mnie, że podróżowanie motocyklem ADV to niesamowita przygoda połączona z profesjonalnym przygotowaniem, szacunkiem do lokalnych przepisów, społeczności i pokorą wobec gór. Rumunia pokazała mi, że prawdziwa frajda zaczyna się tam, gdzie profesjonalizm spotyka się z autentyczną, niepohamowaną pasją odkrywania, a każdy przejechany kilometr smakuje znacznie lepiej, gdy wiesz, że zrealizowałeś ambitny plan bez chodzenia na łatwiznę.