Kilka komentarzy od zgłaszającej osoby
Jestem Grzechu z Łomży, od 10 lat podróżuję swoją Africą Twin bliżej jak i dalej, obecnie mamy 140.000km za sobą. Przed nami jeszcze kawał świata do odwiedzenia.
Kilka danych o wyprawie
Kategoria zgłoszeania: Długa Wyprawa Motocyklowa
Ilość dni: 123
Ilość kilometrów: 39500
Ilość uczestników: 2
Ilość krajów: 17
Czy to była wyprawa zorganizowana?: Nie
Motocykla na którym podbijano świat: Honda Africa Twin CRF1000
Rok wyprawy: 2026
Kanał Youtube: https://www.youtube.com/@grzechunakolach
Instagram: https://www.instagram.com/grzechunakolach/
Facebook: https://www.facebook.com/grzechunakolach/
Blog:

Pełen opis
Wyprawa życia pierwotnie na surowy Magadan i do Japonii. Niestety życie i sytuacja polityczna zweryfikowała mocno plany. Jechało nas dwóch ale na powrocie z Japonii we Władywostoku Michał dostał deportację z Rosji i bana na 50 lat. On wrócił na prom do Japonii, ja odebrałem motocykl i na kołach wracałem sam do Polski. Była to nie lada przygoda.
Ale od początku. Podróżujemy obaj na hondach Africa Twin CRF1000. W 2020 zrodził się plan by zrealizować marzenie czyli Magadan i pojechać na serwis do fabryki Hondy w Japonii. Niestety sytuacja w kraju i na świecie mocno się skomplikowała i trzeba było zaniechać dalszych planów. W 2025 po krótkim telefonie Michała znowu zapaliła się żarówka w głowie “Magadan i Japonia”. Po długich analizach, rozmowach z rodziną. Podjąłem decyzję że dopinam swoje biznesowe życie do końca roku i wyruszam w podróż życia w 2026 roku. Tak też potoczyły się dalsze przygotowania, zamknięcie firmy, serwis motocykla, wizy, ubezpieczenia, szczepienia itp. Plan był bardzo ambitny bo żeby dojechać to wymarzonego celu chcieliśmy objechać wszystkie możliwe państwa na naszej drodze oraz ich główne atrakcje. Jak Turcja, Gruzja, Armenia, Rosja, Kazachstan, Uzbekistan, Mongolia itp… Niestety tutaj pogoda zweryfikowała plany i częściowo trzeba było pominąć kilka smaczków na przykład w Turcji i Gruzji. Za to był czas na Uzbekistan, Mongolię czy relaks na Czujskim Trakcie w Rosji. Potem sama odprawa celna z Rosji do Japonii trwała 6 dni, ale musieliśmy być tam wcześniej żeby nie było obsówy, także prawie 2 tygodnie we Władysławowie i okolicach. Miasto znamy już tak dobrze że możemy oprowadzać wycieczki 🙂
Potem kolejne 3 dni przeprawy promowej, odprawa celna w Japonii. No generalnie tak w skrócie było mnóstwo stresu i wiele niewiadomych, co finalnie na miejscu poszło bardzo gładko. Japonia przywitała nas porą deszczową która zakończyła się po kilku dniach i nastało lata, żar z nieba, nieludzka wilgotność. To było mocne doświadczenie. Pierwszy plan zakładał że omijamy główne drogi i poznajemy folklor lokalnych wsi. Po kilku godzinach i kilkunastu kilometrach zweryfikowaliśmy ten plan ponieważ nie dało się zrobić większej ilości kilometrów w takim tempie. Trzeba było zjechać do miasta, tutaj nie było już tak przyjemnie ponieważ ruch jest duży, ludzie powolni, sygnalizacja świetlna co 100m. Dramat. Przy dłuższych przelotach pomysł padł na autostrady, te nie dość że drogie to w cale nie były szybsze, jedyny plus to nie było sygnalizacji świetnych.
Poza tymi wszystkimi niedogodnościami, Natura w Japonii jest niesamowita, zabytki pozwalają wrócić wyobraźnią do tych wszystkich filmów o samurajach, karate kidach i innych przepięknych orientalnych pałacach. Odwiedziliśmy wszystkie japońskie muzea motocyklowe, znaczy te główne czylo Honda, Suzuki, Yamaha i Kawasaki. Tak na prawdę to objechaliśmy praktycznie całą Japonię dookoła w tym wyspy Kiushu, Sikoku i Hakkaido. W Sapporo zjedliśmy pysznego steka Wagju, pobawiliśmy się na lokalnej dyskotece. Spaliśmy pod namiotem na najdalej wysuniętym przylądku północy skąd przy dobrej pogodzie widać Sachalin. Po nocleg na wybrzeżu Pacyfiku skąd rano przegonił nas upał i żar słońca. Można by tak opisywać długo, a to tylko Japonia która nie była końcem przygody.













