Kilka komentarzy od zgłaszającej osoby
Marcin ® Black Scrambler. Zachwycam się światem i czerpię z motocyklowej wolności tyle, ile się da.
Kilka danych o wyprawie
Kategoria zgłoszeania: Krótka Wyprawa Motocyklowa
Ilość dni: 9
Ilość kilometrów: 2800
Ilość uczestników: 1
Ilość krajów: 1
Czy to była wyprawa zorganizowana?: Nie
Motocykla na którym podbijano świat: Honda CL 500
Rok wyprawy: 2026
Kanał Youtube:
Instagram: https://www.instagram.com/s/aGlnaGxpZ2h0OjE3OTQ0MzQzNTUwMDUzNzk5?story_media_id=3953140707229195594_22782518692&exln=ejkxYmVtcmZiaWZl
Facebook: https://www.facebook.com/share/19kMg1WgDn/
Blog:
Pełen opis
W skrócie
—
Czas: 9 dni łącznie, z czego 7 pełnych dni na miejscu.
Motocykl: Honda CL 500
Cel: Odkrywanie malowniczych, krętych dróg, unikając autostrad i ekspresówek oraz górskie trekingi, spływ Dunajcem i VIA ferrata.
Charakter wyprawy: połączenie jazdy motocyklowej, górskich widoków, pieszych wędrówek, atrakcji i nocowania pod namiotem.
Miejsca i atrakcje: Čertovica, Donovaly, Suchá Belá, Zamek Spiski, Mała Fatra, Terchová, Fačkovské sedlo, Tatry i rafting na Dunajcu.
—
Opis:
Dziewięć dni, Honda CL 500, namiot i góry, które najlepiej poznaje się nie tylko z siodła motocykla. Tegoroczna wyprawa na Słowację była dla mnie wyjątkowa z kilku powodów. To moja pierwsza samotna podróż motocyklowa tak daleko od domu i jednocześnie pierwsza taka wyprawa za granicę. Do tego powrót do nocowania pod namiotem na dłużej – po ponad 20 latach przerwy! Było więc trochę niepewności, sporo ekscytacji i ogromna ciekawość.
Unikałem autostrad i ekspresówek, wybierając kręte, malownicze drogi, górskie przełęcze i mniej oczywiste zakątki. Przejechałem przez widowiskowe Čertovicę, Donovaly i Fačkovské sedlo, przemierzałem górskie drogi w Tatrach i Małej Fatrze, w tym słynną trasę nr 537, okolice Terchovej i Vrátnej doliny. Odwiedziłem Chmarošský viadukt (Telgart), podziwiałem panoramy Tatr, zobaczyłem historyczny Zamek Spiski i okolice Czerwonego Klasztoru. Nie zabrakło też spływu Dunajcem, który pozwolił spojrzeć na górskie krajobrazy z zupełnie innej perspektywy.
Samo jeżdżenie to dla mnie jednak za mało. Lubię być aktywny, dlatego część wyprawy spędziłem na pieszych szlakach. Wyruszyłem na trekking do Zeleného plesa, pokonując około 18 km w otoczeniu tatrzańskich szczytów. Przeszedłem również trasę przez wąwóz Suchá Belá w Słowackim Raju, liczącą około 15–17 km, z drabinkami, kładkami i wodospadami. Do tego jeszcze Strbskie Pleso i wieża widokowa z przepiękną panoramą na Tatry Wysokie. To zupełnie inny rodzaj przygody niż pokonywanie kolejnych kilometrów na motocyklu, ale właśnie takie połączenie najbardziej mi odpowiada.
Jednym z najważniejszych momentów wyprawy była moja pierwsza w życiu via ferrata – Skalka. Stalowe zabezpieczenia, ekspozycja i wiszący most o długości około 80 metrów zapewniły sporą dawkę adrenaliny. To było nowe doświadczenie i kolejna granica, którą mogłem przesunąć.
W planie było też dojechanie do Melichovej Skaly w okolicach Hriňovej, łącząc odkrywanie ciekawych formacji skalnych z jazdą po szutrowych drogach, na których mój scrambler mógłby pokazać nieco inne oblicze. Skończyło się na 2km jazdy i leśnym patrolu, który szczęśliwie zakończył się bez wzywania policji i mandatu. Zapis tej sytuacji jest na jednej z moich rolek.
Ta wyprawa była dla mnie czymś więcej niż motocyklową wycieczką. Była sprawdzianem samodzielności, powrotem do namiotowych przygód po ponad dwóch dekadach i okazją do spróbowania czegoś, czego wcześniej nie robiłem. Jednego dnia pokonywałem górskie serpentyny, kolejnego wędrowałem kilkanaście kilometrów po szlakach, mierzyłem się z ferratą albo zwiedzałem zabytki. Wieczorem wracałem do namiotu, ciesząc się spokojem i planując kolejną przygodę.
Honda CL 500 dała mi wolność odkrywania miejsc, do których niekoniecznie trafiłbym podczas zwykłego urlopu. Ale to nie sama jazda była celem. Najważniejsze było wszystko, co czekało po drodze i poza nią: góry, ludzie, krajobrazy, nowe doświadczenia i satysfakcja z pokonywania własnych ograniczeń.
Wróciłem z przekonaniem, że to dopiero początek. Przetarcie ma Słowacji wyszło perfekcyjnie, na przyszły rok planuję solo trip już trochę dalej. Cel: Rumunia, gdzie mam nadzieję poszutrować trochę więcej i spać na dziko pod namiotem gdzieś na górskiej przełęczy…



