Szukaj
8018km przygód, 22 dni, 14 krajów i 1 małżeństwo, które przetrwało EuroTrip2025 (Katarzyna Popławska)

8018km przygód, 22 dni, 14 krajów i 1 małżeństwo, które przetrwało EuroTrip2025 (Katarzyna Popławska)

konkurs zgloszenie

Kilka komentarzy od zgłaszającej osoby

Katarzyna Popławska od 17 lat jestem związana z jednośladami. Najpierw woziłam męża jako plecak, a po ślubie nauczyłam go jeździć motocyklem i dziś wspólnie przemierzamy świat na dwóch kołach. Poza jazdą działam w lokalnej społeczności motocyklowej i razem z dwiema kobietami rakietami tworzę zloty motocyklowe w mojej rodzinnej miejscowości.

Kilka danych o wyprawie

Kategoria zgłoszeania: Krótka Wyprawa Motocyklowa
Ilość dni: 22
Ilość kilometrów: 8018
Ilość uczestników: 2
Ilość krajów: 14
Czy to była wyprawa zorganizowana?: Nie
Motocykla na którym podbijano świat: Honda NC700X 2012r.
Rok wyprawy: 2025
Kanał Youtube:
Instagram: https://www.instagram.com/katpoplaw/
Facebook: https://www.facebook.com/katpoplaw/
Blog: https://katpoplawmoto.wixsite.com/katpoplaw/post/eurotrip2025

Pełen opis

8018 km przygód, 22 dni, 14 krajów, 1 małżeństwo, czyli EuroTrip2025.

To była nasza pierwsza tak długa motocyklowa wyprawa poza Polskę. Ruszyliśmy we dwoje, na dwóch motocyklach, bez świadomości, ile przygód, nieplanowanych zwrotów akcji i poznanych po drodze ludzi zmieści się w 22 dniach.

Były ulewy, upały, zamknięte drogi, awarie, niedźwiedzie, pomoc zupełnie obcych motocyklistów, a nawet rocznica. Były też setki zakrętów, przepiękne góry i mnóstwo momentów, w których po prostu wiedzieliśmy, że właśnie po to jeździmy.

Całą historię EuroTrip2025, dzień po dniu, wraz ze zdjęciami i wszystkimi przygodami, opisaliśmy na blogu:

https://katpoplawmoto.wixsite.com/katpoplaw/post/eurotrip2025

Zapraszamy do naszej podróży. Uwaga! Po przeczytaniu może pojawić się ochota na odpalenie motocykla i ruszenie przed siebie! Ostrzegaliśmy.

Początek brzmi:
Cześć! Czy znacie motocyklową parę, w której dziewczyna, tuż po skończeniu liceum, zabrała swojego chłopaka jako plecak na weekendowy zlot motocyklowy, a kilka lat później, już jako żona, nauczyła go jeździć motocyklem? Jeśli nie, to właśnie się poznajemy. Jesteśmy Kasia i Mateusz.

Choć na tej wyprawie jechaliśmy razem, tę historię opowiem Wam z mojej perspektywy. Nasza motocyklowa przygoda zaczęła się od tego, że to ja jeździłam, a Mateusz siedział z tyłu. Po ślubie zamieniliśmy jeden motocykl na dwa, a pasażera na drugiego kierowcę. Nie musiałam go długo namawiać. Z motocyklem zaklikało mu chyba nawet szybciej niż ze mną 14 lat temu. Nie będę jednak o to zazdrosna, bo dzięki temu zyskałam najlepszego kompana do podróży. Czy to subiektywna ocena? Oczywiście.

22 dni razem, 8018 kilometrów, 14 krajów i cała masa przygód to jednak całkiem niezły test dla każdego związku. My ten test zdaliśmy, bo po powrocie nadal jesteśmy małżeństwem, a co więcej, zamiast mieć siebie dość, zaczęliśmy planować kolejną podróż i chyba całkiem nieźle nam to wychodzi.

Do tej pory nasze motocyklowe podróże ograniczały się głównie do Polski. Ta wyprawa miała być czymś zupełnie innym. Po raz pierwszy ruszaliśmy tak daleko, na dwa motocykle i na tak długo. Wiedzieliśmy, że czeka nas sporo kilometrów, ale nie mieliśmy pojęcia, ile przygód zmieści się w tych 22 dniach.

Podczas naszych podróży role są jasno podzielone. Ja planuję trasę, wyszukuję ciekawe miejsca, robię research, przygotowuję listę rzeczy do zabrania i prowadzę. Zawsze jadę pierwsza. Mateusz odpowiada za elektronikę, sprzęt na wypadek awarii i serwis motocykli. Jest jeszcze jedna rzecz, która sprawia, że jego wyjazdy są pełne niespodzianek. Zazwyczaj nie zna dokładnej trasy. Ja wiem, dokąd jedziemy. On dowiaduje się po drodze i jeszcze czasami się sprzecza, że w złym kierunku jadę. Ach, Ci mężczyźni…

Dzień 1
W podróż wyruszyliśmy na dwóch motocyklach. Ja dosiadłam czerwonej „bestii”, Hondy NC700X z 2012 roku. Wiadomo, czerwona, więc szybsza. Mateusz ruszył na białej perle, czyli Suzuki DL650 V-Strom z 2014 roku. Ledwo wyjechaliśmy z domu, jeszcze wtedy naiwnie mając nadzieję, że deszcz przejdzie bokiem, a po chwili musieliśmy zakładać przeciwdeszczówki. Padało aż do Częstochowy.

Logistyka wymagała noclegu w tym miejscu, bo byliśmy tuż po weselu znajomych, więc regeneracja była wskazana. Mogliśmy wyjechać dzień później, ale…

https://katpoplawmoto.wixsite.com/katpoplaw/post/eurotrip2025