Kilka komentarzy od zgłaszającej osoby
Nie czekam na przygodę odpalam Hondę Africa Twin i sama ją znajduję. Mam charakter, kocham wolność i nie boję się ruszyć w nieznane. Bo życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu.
Kilka danych o wyprawie
Kategoria zgłoszeania: Krótka Wyprawa Motocyklowa
Ilość dni: 11
Ilość kilometrów: 5068,9
Ilość uczestników: 1
Ilość krajów: 8
Czy to była wyprawa zorganizowana?: Nie
Motocykla na którym podbijano świat: Honda CRF 1100
Rok wyprawy: 2026
Kanał Youtube:
Instagram: https://www.instagram.com/road_rebel1991?exln=NGtyd2RrdTRjNHFx&utm_source=qr
Facebook: https://www.facebook.com/share/1DvkMbCzpw/?mibextid=wwXIfr
Blog:
Pełen opis
11 dni, 5068,9 km, 8 krajów i jedna Honda Africa Twin. Ja, motocykl i Europa, którą chciałam zobaczyć z perspektywy dwóch kółek. Bez pasażera, bez sztywnego planu na każdą minutę — za to z ogromnym apetytem na przygodę!
Od jeziora Bodeńskiego i zamku w Liechtensteinie, przez monumentalny Grossglockner i bajkowe Dolomity, aż po legendarne przełęcze Stelvio, Gavia i Bernina. Góry, widoki zapierające dech i serpentyny, które zdają się nie mieć końca. Stelvio? Agrafka za agrafką! W pewnym momencie można się zastanowić, czy ta góra kiedykolwiek pozwala jechać prosto.
Nie obyło się też bez niespodzianek. Szukałam schroniska, aż asfalt nagle się skończył, a zaczęła droga szutrowa. Zgubiłam właściwą trasę, więc na agrafce zawróciłam i wróciłam na asfalt. Bo owszem, przygoda jest ważna, ale nie trzeba od razu sprawdzać, czy Africa Twin potrafi latać!
Później przyszedł czas na Lago Maggiore, Turyn i zupełnie inny świat — Lazurowe Wybrzeże. Monaco, Cannes, Cassis i Marsylia. Z alpejskiego chłodu prosto w śródziemnomorskie słońce. Góry, zamki, jeziora, nadmorskie drogi i kolejne kilometry, które pokazywały, jak różnorodna potrafi być Europa.
Niemcy, Austria, Liechtenstein, Włochy, Szwajcaria, Francja, Luksemburg i Monaco. Osiem krajów w jedenaście dni. A wszystko na własnych zasadach.
Jazda solo to wolność, ale też odpowiedzialność. Sama wybierasz drogę, sama podejmujesz decyzje i sama musisz sobie poradzić, kiedy plan przestaje działać. Czasami oznacza to zachwyt nad widokiem, czasami zawrócenie na agrafce, a czasami śmiech z samej siebie. I właśnie te momenty tworzą najlepsze wspomnienia.
5068,9 km później wiem jedno: nie trzeba mieć wielkiej ekipy, żeby przeżyć wielką przygodę. Czasami wystarczy motocykl, odwaga i ciekawość tego, co znajduje się za następnym zakrętem.
To nie była tylko podróż przez osiem krajów. To było jedenaście dni wolności, wyzwań i odkrywania świata we własnym tempie.
A czy pojadę znowu? Oczywiście. Mapa Europy jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa!
Lewa w górę!












