Szukaj
Kraina Polskich Wygasłych Wulkanów (Ryszard Srebniak)

Kraina Polskich Wygasłych Wulkanów (Ryszard Srebniak)

Zgłoszenie w Konkursie Adventure Rier 2026

Kilka komentarzy od zgłaszającej osoby

Motocyklista, mechanik motocykli i wielbiciel spania w hamaku na dziko. Samochody, drift, podróże autem 4×4 i motocyklami. Typowy petrol-head w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Kilka danych o wyprawie

Kategoria zgłoszeania: Legalna wyprawa Offroadowa
Ilość dni: 2
Ilość kilometrów: 240
Ilość uczestników: 2
Ilość krajów: 1
Czy to była wyprawa zorganizowana?: Nie
Motocykla na którym podbijano świat: Honda XR650r
Rok wyprawy: 2025
Kanał Youtube:
Instagram: https://www.instagram.com/reel/DZM6JYABwh3/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=NTc4MTIwNjQ2YQ==
Facebook: https://www.facebook.com/ryszard.srebniak
Blog:

Pełen opis

Wolny weekend i pomysł na wyprawę na południe Polski szlakami RATs. Dla mnie jednak samo spakowanie motocykla i ruszenie w drogę nigdy nie jest wystarczające. Chciałem zostawić po sobie coś więcej i dołożyć kolejną cegiełkę do społeczności RATs.

Korzystając z jednej z istniejących tras, spędziłem kilka wieczorów nad mapami i analizą działek Lasów Państwowych. Efektem było dodatkowe 150 kilometrów w pełni legalnych odcinków, które udało się połączyć z istniejącym szlakiem.

Start zaplanowaliśmy w Złotoryi. Założenie było proste – podzielić trasę na dwa równe dni i spokojnie cieszyć się jesiennymi krajobrazami Dolnego Śląska na dwóch klasycznych już dualsportach. Jak to jednak zwykle bywa, plan swoje, rzeczywistość miała własne pomysły…

Naszym największym przeciwnikiem okazało się nie błoto, nie strome podjazdy, a Bóbr. Tak jest, właśnie to bydle.
Podczas przeprawy przez rzekę(rz. Bóbr 🙂 ) by ukryć się od deszczu pod przęsłem mostu jeden z uczestników zjechał z wybranego toru przejazdu i po chwili motocykl wraz z kierowcą zniknęli pod wodą niemal całkowicie. Tak wiem, z deszczu pod rynne. Peryskopowe zanurzenie okazało się tak skuteczne, że pod wodą znalazł się nawet kask.

Przy październikowej temperaturze dalsza jazda nie miała sensu. Priorytetem stało się znalezienie noclegu, wysuszenie sprzętu i odzyskanie ciepła. Na szczęście udało się znaleźć schronienie i następnego ranka mogliśmy wrócić na trasę.

Drugi dzień wynagrodził wszystko z nawiązką. Malownicze przełęcze, kolorowe jeziora powstałe na terenach pokopalnianych, widoki z tamy, opuszczona linia kolejowa z tunelem, kamieniołomy, a także zapomniane zamki i pałace. Wszystko to w otoczeniu złotej, polskiej jesieni.

Ta wyprawa była dokładnie tym, czym powinny być trasy RATs – przygodą, odkrywaniem nieoczywistych miejsc i podróżą realizowaną z poszanowaniem przepisów oraz otaczającej nas przyrody. A jeśli przy okazji udało się wzbogacić społeczność o kolejne 150 kilometrów legalnej trasy, tym lepiej.