Kilka komentarzy od zgłaszającej osoby
Jestem Anja, która po wypadku przesiadła się z choppera na motor Adventure i to zmieniło moje życie. Mam 40 lat ale jeżdżąc zapominam o wieku. Uwielbiam off-road i w tym roku będę dumnie reprezentować Europę w Int. GS trophy w Rumunii.
Kilka danych o wyprawie

Kategoria zgłoszeania: Krótka Wyprawa Motocyklowa
Ilość dni: Prawie dwa tygodnie
Ilość kilometrów: 4000
Ilość uczestników: Solo
Ilość krajów: 6
Czy to była wyprawa zorganizowana?: Nie
Motocykla na którym podbijano świat: BMW R1200GS
Kanał Youtube:
Instagram: https://www.instagram.com/anja.moto
Facebook:
Blog:
Pełen opis
A więc była to wyprawa, trochę improwizowana. Miałam zamiar pojechać TET zaczynajac z Holandii, przez Niemcy, Polskę, Czechy i tak dalej aż przez Chorwację w stronę Włoch. Miałam na to dwa tygodnie. Zapakowany motor, apteczka, klucze, jedzenie i żadnego planu ani hotelu. Plan był taki, że jadę trasą TET, podziwiam widoki, zmagam się z błotem, piachem czy kamieniami, jem gdzieś pośrodku niczego i późnym popołudniem szukam nocleg. Nie jestem aż tak odważna, więc namiot nie wchodził w grę. Szukałam hoteli czy coś podobnego. Było cudownie. Czasem zatrzymywałam się, patrzyłam na GPS oraz przed siebie i widziałam jedynie nieutwardzoną ścieżkę i nikogo w okół.
Ale nie aż tak szalona jestem, miałam włączoną lokalizację więc rodzina mogła śledzić, gdzie jestem. Do tego kartkę w rękawie kurtki z najważniejszymi informacjami. W taki oto sposób dotarłam do Chorwacji. Ach jak tam było pięknie. Poznałam cudownych ludzi, którzy bardzo chcieli posłuchać skąd jadę i jakie mam plany. Kibicowali mi. Pewnego dnia popełniłam karygodny błąd i wpadłam do rowu. Motor kołami do góry i nic nie mogłam zrobić. Poszłam do najbliższych zabudowań i znalazłam pomoc. Najpierw był to jeden męższczyzny który w ciągu kilku minut załatwił kolejne 3 osoby i quad. Wyciągnęli mój motor, wszystko posprawdzali, napoili mnie i nawet chcieli nakarmić. Kiedy wyciągnęłam kilka pomiętych banknotów absolutnie nic nie chcieli. Powiedzieli że przydadzą mi się pieniądze i że są szczęśliwi, że mi nic nie jest. Niesamowite to było. Miałam łzy w oczach. Kolejne dni ubiegały o wiele spokojniej i sprawdzonej. Dotarłam do górzystych rejonów.
Po dwóch dniach przeprawy przez kamienia, upał i dość wymagające warunki zobaczyłam błąd, który wyświetlił się i niesamowicie mnie zmartwił. Nie było to coś poważnego leć wolałam sprawdzić. W Chorwacji znalazłam serwis BMWmotorrad i okazało się, że poluzowała się stonka przy nóżce ale… Nie chcieli mnie puścić dalej dopóki nie upewnią się, że wszystko gra. No i nie grało. Sprzęgło było prawie wykończone. Wiedziałam że za jakiś czas będzie do wymiany, ale ta wyprawa przyspieszyła to. Mechanicy powiedzieli, że lepiej i bezpieczniej będzie powolutku wrócić do domu, bo kolejnych gór to sprzęgło może nie przetrwać. Tak też zrobiłam. Na zegarku 13 z czymś, ja dzwonię do dziewczyny, że będę wracać do Polski, bo akurat była u rodziców. Do Holandii było dalej, więc ta opcja wydała się mniej skomplikowana. Do tego ona była w Polsce autem z przyczepką. Tak więc po telefonie wsiadłam na motor i w długą. Umowa była taka, że jak zmęczę się, mam się zatrzymać, znaleźć nocleg i kolejnego dnia jechać dalej. Ale miałam książkę do słuchania i tak dobrze mi się jechało że już o godzinie 1 w nocy byłam w Polsce w domu dziewczyny.
I tak, nie przejechałam całej trasy, tak jak chciałam, ale to nic nie szkodzi. Bo to co zobaczyłam podczas tej podróży już nikt mi nie zabierze. Wszystko zapisane w pamięci. No i ci życzliwi ludzie. Cudowne doświadczenie. W tym roku w maju znowu wybieram się w podróż i tym razem mam już nowe sprzęgło 🙂



